Podróże nasze…

”Góry inspirują naszą wyższą jaźń. Gdy trafiamy na nie na odludziu, osiągamy szczyt własnej pokory. Niezależnie, czy stoimy na wierzchołku, czy też składamy im hołd z nizin, ogarnia nas bezgraniczny podziw. Być może to właśnie jest…”.

Najwyższy czas, aby wyruszyć w drogę. Jestem już spakowana. Dzisiaj nie potrzebuję wiele miejsca w mym plecaku. Wszystko, czego mi dzisiaj trzeba — mam. Mam wygodne buty i płaszcz w razie deszczu. Mam też latarkę, której światło oświetli drogę, kiedy przyjdzie mi wędrować przez ciemny las. Mam też czas, bo moja podróż nie ma końca. I nieważne na której planszy rozgrywa się moja przygoda — zawsze jest teraz.

Odkrywam siebie, warstwa po warstwie — ach więc to prawda, jestem każda! Zrzucam skóry, niczym ubrania, z których już wyrosłam. Przymierzam kolejne, w czym mi dzisiaj do twarzy?

Regularnie, częściej niż dwa razy do roku i częściej niż Mały Książę wyruszam w moje ukochane góry. Wybieram się w podróż, aby symbolicznie zrzucić swoją starą powłokę. To nie ucieczka na szczyt, to świadoma droga do siebie. A więc idę, z odwagą na spotkanie tej osoby, którą chciałabym już poznać. Myślę, że jestem gotowa. A Ty, gdzie dzisiaj wędrujesz…?